Jesień w Łodzi
Jesień w Łodzi przybiera wiele kolorów. Od szarości miasta po piękną tęczę kolorów jaka gości w miejskich parkach. Wędrówkę zacząłem jak zwykle na Lublinku nad małym jeziorkiem. Pogoda była pochmurna. W powietrzu wisiał deszcz.
Na drugim krańcu Łodzi też jest małe jeziorko jak to w większości parków w moim mieście. Wszędzie pływają kaczki, które nie boją się ludzi i chętnie podpływają jak tylko jakiś śmiałek stanie na brzegu złotej sadzawki.
Nadchodzi zima. Ssaki polują na jedzenie. Zbierają orzechy a inni robią zakupy. Czas przygotować się do długich mroźnych dni. Rudzielce biegają po drzewach by ukryć swoją zdobycz, a krawaciarze jak to krawaciarze - czytają gazety i niczym się nie przejmują.
Jesień - czas takich kolorów jak czerwień, brąz i żółć...
...ale w Łodzi, wszystko jest jak zawsze zielone!
Wycieczka kończy się tam, gdzie większość osób zaczyna swoją przygodę z Łodzią, czyli w Manufakturze. Słońce chyliło się ku zachodowi i czas było wracać do domu.
Zobacz podobne artykuły
Aresztowany w Hiszpanii
Tak! Trafiłem do więzienia w Sewilli. Co prawda posiedziałem tam z 20 minut, ale liczy się fakt. W końcu nie każdemu zdarza się zwiedzić hiszpańskie więzienie za darmo. Wszystko zaczęło się normalnie. Odprowadziłem Kaję na przystanek na Prado de San Sebastián by udała się na Uniwersytet Pablo de Olavide. Ja spokojnie podreptałem w stronę centrum. I to był błąd!
Lądyn! Jest Lądek, Lądek Zdrój, tak...
Pewnego razu, siedząc spokojnie przed komputerem poznałem Kaję. Dziwny zbieg wydarzeń sprawił, że postanowiłem Ją odwiedzić w Sewilli w Hiszpanii. Podróż swoją zaplanowałem tak, żeby zwiedzić Londyn. Miasto, które stało się rajem bogactwa dla Polaków.
Stary rynek w Łodzi
Jak to na koniec roku, trzeba troszkę ponarzekać. O tym, że Łódź jest innym miastem niż wszystkie pozostałe, chyba nie muszę nikomu już udowadniać. Siedząc przed komputerem zdałem sobie sprawę z kolejnego faktu inności tego miejsca. Nam brakuje Starego Rynku!





